Zorganizuj cukrzycę

Add a little bit of body text

Kiedy usłyszycie, że Wasze dziecko czy ktoś najbliższy z rodziny zachorował na cukrzycę, ogarnia Was strach i dezorientacja. Nie oszukujmy się, kogo by nie ogarnęły. Miliony pytań cisną się na usta, o chorobę, o lekarstwo, o leczenie i mnóstwo innych. Lekarze, pielęgniarki, edukatorzy, każdy udziela Wam odpowiedzi, ale ciągle jest tego mało. W takiej sytuacji przydałby się ktoś, kto wprowadzi Was w nową sytuację. Powie co macie robić, jak się zachować. Ktoś, kto udzieli Wam odpowiedzi na jedno z ważniejszych dla Was pytań „I co dalej?”.

Niestety nie ma takiej osoby, no nie każdy ją ma. Jeżeli znacie kogoś, lub ktoś zna kogoś kto Was poprowadzi to super. Ale jeśli nie to czeka Was proces zorganizowania życia z cukrzycą w tle. Mogę Wam podpowiedzieć, jak mnie się to udało. Nie traktujcie tego jako ścisłych wytycznych, ale wskazówki, jak sami możecie podejść do tematu.

Będąc jeszcze w szpitalu wykorzystajcie okazję, że macie wielu lekarzy i pielęgniarki koło siebie. Ja żałuję, że na taki pomysł wpadłam w przeddzień wypisu i nie miałam okazji tego wykorzystać w pełni.

Wszystko ma swoje miejsce

Jeszcze będąc w szpitalu zastanówcie się gdzie umieścicie półkę insulinową (oczywiście może być też każda inna przestrzeń). Koniecznie zapytajcie lekarza / edukatora co powinno w niej być. Na co zwracać uwagę. Taka wiedza może okazać się bardzo pomocna. Umieszczenie półki jest również ważne. Powinien być łatwy do niej dostęp. Rzeczy powinny być widoczne, żeby nie przekładać wszystkiego z miejsca na miejsce.

Pamiętajcie również, że z tej półki będziecie korzystać zarówno przy regularnych pomiarach jak i w sytuacjach stresowych, więc nie może być na niej bałaganu. Powiem Wam co jest na mojej:
komódka:
1. wkłucia, serter, paski
2. igły/ bębenki, baterie i plastry
3. zapasowy glukometr
4. zbiorniczki do uzupełnienia insuliny, glukoza
obok: soczki, płatki de dezynfekcji, benzyna apteczna, zapasowe peny (pen z insuliną i glukagen są w lodówce), dzienniki glikemii, notatki ze szpitala, książką Ragnara Hanasa. W mojej komódce nie mieszczą się wszystkie wkłucia i opakowania pasków, więc dodatkowo nad nią stoi kuferek z nimi.

Najważniejsze – glukometr będący jednocześnie pilotem do pompy insulinowej zawsze odkładam na tę półkę. I tak, na zdjęciu go nie widać, bo Księżniczka akurat mierzyła sobie cukier (117 :))

20150608_091929

Plan dnia

Dieta osoby chorej na cukrzycę wymaga od nas w miarę regularnych posiłków. Oczywiście nie chodzi o to, że skoro obiad ma być o 13 to nie podamy go o 12:45, bo za wcześnie. Nie popadajmy w skrajność. Jedzenie posiłków co 3 godziny jest zdrowe i naturalne. I to właśnie posiłki i związane z nimi bolusy insulinowe nadają rytm naszego dnia. Wspólnie z domownikami ustalcie plan dnia, określcie o których godzinach mniej więcej są posiłki i jakie. Oczywistym jest, że rano jest śniadania a wieczorem kolacja, ale nie u każdej osoby jada się obiady o 13. W moim domu, w tygodniu, wygląda to tak:
7:30 śniadanie
10:30 II śniadanie
13:30 obiad
16:30 przekąska
19:30 kolacja,
przy czym Księżniczka chodzi spać około 20:30. Rytm dnia nadają nam również zajęcia w zerówce. Od września plan ulegnie zmianie. W weekendy plan również jest inny, ale o tym innym razem.

Ale po co informować rodzinę o naszym planie dnia? To akurat jest ważne. Może u Was jest inaczej, ale w naszym domu, kiedy któraś ciocia czy wujek wpadną w odwiedziny to zawsze przynoszą coś ze sobą. Ustaliliśmy o której są posiłki, więc wiedzą, że to „coś” jest deserkiem po posiłku. Jeśli Księżniczka nie ma ochoty to zostaje na inną okazję. Przy okazji unikamy pytań typu: czy teraz można? a mogę jej to dać?

Kto dziś wstaje?

Od razu wyjaśniam, że w cukrzycy poziomy glikemii mierzy się również w nocy – to informacja dla tych, którzy wpadli tu przypadkiem i nie zetknęli się wcześniej z cukrzycą. U Księżniczki jest to o 22, 1 i 4 w nocy. Nasz układ jest prosty. Ja, Mama, chodzę spać o 21. O 22 cukier mierzy Tata, pozostałe dwa pomiary są moje, ale w tygodniu. Ja jestem Panią Swojego Domu, czyli mamą która nie pracuje. Ale wstaję najwcześniej z mojej rodzinki, więc nie myślcie, że rano sobie odsypiam. Natomiast jedna noc w weekend jest moja i przesypiam ją całą. Jestem tylko człowiekiem, więc również mam kłopoty z nocnym wstawaniem, ale wtedy mówię od razu, że mogą być kłopoty z moim wstawaniem i M przejmuję wachtę. Ustalcie harmonogram wstawania nocnego, możecie do jednego pomiaru zaangażować innych domowników, jeśli macie taką możliwość. Łapcie okazję do snu kiedy tylko się trafi.

Mam za dużo na głowie

Oczywiście, że masz. Ja też. Ale mam swoje priorytety. Po pierwsze – Księżniczka. Jeżeli będę siedziała długo w nocy, to na następny dzień nie będę mogła funkcjonować na najwyższych obrotach. Jeżeli będę miała całą masę mało istotnych rzeczy do zrobienia mogę przegapić te naprawdę ważne. Dlatego mam kalendarz i przypomnienia na komórce. O zmianie wkłucia, o zmianie baterii w pompie, o złożeniu zamówień na zestawy, O wszystkim. Zazwyczaj o nich pamiętam, ale i tak wolę mieć ustawione przypomnienia. Mogę nie mieć posprzątane, pranie może czekać nawet kilka dni, ale kwestię cukrzycy mam opanowaną, No właśnie, a propos…

Spokój, spokój i jeszcze raz komunikacja

Bardzo ważne jest zachowania spokoju i nie wpadanie w złość kiedy cukry nie są takie, jak byśmy chcieli. Denerwując się denerwujemy dziecko, czyli jeszcze podniesiemy mu cukry. Spokój i dobra komunikacja są podstawą. A wiecie co pomaga nam zachować spokój? Dobra organizacja!

Jak szybko zacznie Was wkurzać sytuacja, kiedy, średnio co 20 minut, pada pytania kiedy posiłek, bo ktoś nie jest pewien albo sobie zapomniał? Ustalenie pór posiłków i obwieszczenie wszem i wobec co, jak i kiedy pomoże załatwić ten problem. Można to nieco porównać do ciągłych pytań: a co dziś na obiad? Ale na to też mam dla Was odpowiedź w kolejnym poście.

Ulubione posiłki

Na pewno dowiedzieliście się już, albo za niedługo dowiecie, jak przeliczać posiłki. Ale powrót do domu to olbrzymi stres. Przynajmniej dla mnie taki był. Bardzo chciałam, żeby córka zjadła w końcu coś, co lubi. Ale wtedy pojawiają się: jak to policzyć? a co jak nie zje? a może powinnam zrobić to inaczej?

Spokojnie! Bierzemy głęboki wdech i myślimy. Jakie są dania, które nasz słodziak zje na pewno. Jakie lubi. Przygotujmy sobie listę kilku dań, z dokładną listą składników i po raz kolejny odsyłam Was do personelu medycznego (o ile jesteście jeszcze w szpitalu) lub do kalkulatora, jeżeli jesteście już w domu. Spokojnie przeliczcie takie dania nawet kilka razy i przygotujcie. I kolejna ważna sprawa – jedzcie obiady razem. Wspólny posiłek to nagroda, a nie kara. Nie pilnujcie każdego okruszka, jeżeli dziecko nie dojadło całego obiadu bo już nie da rady więcej, zważcie co zostało i zastanówcie się czym zastąpić brakującą porcję węglowodanów. Jeżeli zaczniecie wymagać, żeby każdy posiłek był zjadany do najmniejszej drobinki, posiłki szybko staną się męczarnią.

I znów kłania się organizacja.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s