Postanowienia Noworoczne na 2016 rok

Postanowienianoworoczne

Nadszedł ten czas w roku, kiedy powinno dokonać się bilansu minionego czasu i podsumować to, co udało nam się zrealizować. Ale chyba równie ważne jest, żeby podsumować to czego nie udało nam się podsumować. Jeżeli wrzucicie w wujka Google hasło: dlaczego nie udało mi się zrealizować postanowień noworocznych (czy dowolne inne zapytanie w tym temacie) to pokażą Wam się artykuły o słomianych zapałach, błędnie wyznaczonych celach oraz braku organizacji w ich realizacji. I to wszystko jest prawdą! W tym miejscu chciałabym podzielić się z Wami moimi postanowieniami na nadchodzący rok.

Jedną jedyną rzeczą, której w postanowieniach nie zmienię jest utrzymanie hemoglobiny Księżniczki na poziomie poniżej 6,4 mg%. I tego zamierzam bezwzględnie dotrzymać!

Cel 1: Zmienić nawyki żywieniowe

Ja co roku przysięgam sobie, że schudnę. I co roku, naturalnie tuż po Świętach, dostrzegam jak daleko jestem w dotrzymaniu postanowienia. A w tym roku to już w ogóle poszłam w przeciwnym kierunku. I już nie pytam siebie dlaczego mi to się nie udało, bo przecież jestem świadoma moich błędów. I jest to  słomiany zapał, źle wyznaczony cel i brak organizacji. Oraz fakt, że ja nigdy tak naprawdę nie zaczęłam. I w tym roku to się zmieni! Tak, tak…. ponieważ nie ma „chudnięcia” w moich postanowieniach noworocznych. A dlaczego? Bo to źle wyznaczony cel! Czy ja potrzebuję mieć ciało jak Ewa Chodakowska czy Anna Lewandowska? Nie! Czy muszę mieć sześciopak na brzuchu? Nie! Moje ciało powinno być zdrowe i na tyle wytrzymałe, by nie zawieść mnie w ciężkich momentach. Musze być zdrowa i silna. I ja chce być zdrowa i silna:)

Naturalną konsekwencją zmiany nawyków będzie dla mnie spadek wagi. Skąd moja pewność? Bo piwo, słodycze i chipsy to nie są „czynniki” sprzyjające chudnięciu, więc ich ograniczenia a następnie wyeliminowanie już będzie korzystną zmianą.

Cel 2: Asertywność

Wiem z doświadczenia, że wiele osób ma problemy z asertywnością. I ja do nich należę. Godzę się na wiele rzeczy, chociaż nie mam ani ochoty ani czasu, by je zrobić. Robię tak z uprzejmości, z dobroci serca oraz z pazerności. Jeżeli wzięcie na siebie więcej niż jestem w stanie zrobić związane jest z korzyściami dla mnie – to się zgodzę. Nie ważne, że przez to będę zarywała każdą noc, nie spędzę z córka tyle czasu ile będę chciała. To jest własnie to, co chcę i muszę w sobie zmienić.

Cel 3: Bój się i rób

Pod tym hasłem kryje się wiele. I dlatego będzie o tym dużo napisane.

Jestem mamą blogującą, która nie pracuje i zajmuje się Słodką Księżniczką. Mam tą możliwość, że do maja 2017 roku mogę zostać w domu i pomagać mojej córce na każdym kroku. Ale zdaję sobie sprawę, że nie wygląda to dobrze w moim CV. Dlatego korzystając z danego mi czasu chcę znaleźć dla siebie zajęcie, które pozwoli mi pracować w domu. I nie chodzi tu tylko o moje CV. Szukam dla siebie niszy, żeby móc robić to co lubię, co jest moja pasją i pozwoli mi na realizację planów. A jednym z nich jest właśnie praca z domu:)

Mam pomysł, mam plan ale i mam strasznego pietra. Boję się bardzo tego, co chcę zrobić i ten strach mnie paraliżuje. Gdybym się tak nie bała, to pewnie już od kilku miesięcy moje plany byłyby w trakcie realizacji, a Wam mogłabym pochwalić się owocami mojej pracy. Ale bałam się i nadal się boję i to stanowi własnie temat mojego postanowienia. Chcę spróbować zrealizować Zrealizuję moje plany, chociaż mnie to przeraża.

Powodów mojego lęku jest wiele – boję się, że się nie uda, boję się, że się uda, boję się, że moje działanie nie spotka się z akceptacją itd., itp. Wiele dała mi rozmowa z coachem, Jowitą Trzaską. Nigdy wcześniej nie myślałam, że krótka rozmowa z właściwą osobą może tyle zmienić i tyle dać.

Jowito, jeśli to czytasz, to dziękuję Ci raz jeszcze.

Z hasłem „Bój się i rób” spotkałam się w Latającej Szkole. Polecam Wam lekturę, jest bardzo motywująca. Moje plany zakładają dołączenie do tej cudownej społeczności

Cel 4: Wzmocnić odporność 

I tu już nie ma żartów. Od początku grudnia zaliczyłam bateryjne zapalenia spojówek (i zaraziłam dwie osoby), bakteryjne zapalenie gardła (tu już efekt był lepszy, bo zaraziłam 4 osoby i nie wiem jaki będzie stan końcowy) a dziś zauważyłam, że mam opuchniętą szyję i obolałe węzły chłonne. To chyba wystarczy za dowód, że wzmacnianie odporności mocno mi się przyda.

Cel 5: Mam plana!

Dla czepialskich, wiem że mówi się mam plan, a nie plana, ale mam to gdzieś:)

Ale do rzeczy! Mam plan na 2016 rok, każdy miesiąc rozpisany na mniejsze cele. Po trzy duże cele do zrealizowania w każdym miesiącu. Dwa z nich dotyczą  bloga, jeden mojego domu. W kategorii dom mam różne rzeczy przypisane (od sprzątania, poprzez zmianę zawartości garderoby, spiżarnię i inne potrzebne rzeczy). Plan pokażę Wam w kolejnym wpisie dotyczącym słodkiego life’u.

Ten punkt jest dla mnie ważny, bardzo ważny. Jest najjaśniej wykreśloną ścieżką jaką udało mi się znaleźć a raczej stworzyć. Jest moim drogowskazem i pierwszą z pięciu list, które zrobiłam. Na jego podstawie będę rozliczać się na koniec 2016 roku i na jego podstawie stworzę plan na 2017. I użyje go znów, bo podsumować moją drogę.

Zadaliście sobie kiedyś pytanie gdzie chcecie być za pięć lat? Ja miałam kłopot z określeniem gdzie chce być za pół roku a już o kolejnych planach ciężko było myśleć. Ale jeśli nie zrobię chociażby małego kroku w kierunku, który sobie wyznaczyłam, to nigdy nie osiągnę celu. I nawet jeśli go nie osiągnę, to będę wiedzieć, że szłam w tym kierunku i walczyłam o siebie.

give me Źródło

A jakie są Wasze postanowienia na Nowy Rok?

Do siego Roku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s