Jak zaoszczędzić czas w kilka minut

work1_zamieszana.com

Od dłuższego czasu uczę się, jak przejąć stery nad uciekającym czasem. Z czasem jest jak z pieniędzmi – to my mamy określić, na co mamy go przeznaczyć, a nie zastanawiać się: co się stało? Mistrzem zarządzania sobą w czasie jeszcze nie jestem, ale mogę Wam polecić prawdziwego eksperta – Olę Budzyńską z Pani Swojego Czasu.

Blog i grupa Oli, były pomocne, i przyczyniły się do tego, że wyrobiłam w sobie kilka nawyków, które bardzo mi pomagają w codziennym życiu i dzięki którym lepiej organizuję swoje zajęcia. Całą zmianę zaczęłam od określenia, gdzie popełniam błędy. Mój typowy dzień wyglądał następująco – pobudka, śniadanie.. bum.. kolacja i nic niezrobione, a ja zmęczona jakbym, co najmniej cały dzień ogródek kopała. A teraz:

Nawyk pierwszy – lista!

Ja już nie funkcjonuje bez listy. Na liście spisuję swoje zadania na cały dzień, ale zawsze określam najważniejsze. Moje zadania priorytetowe zapisuję dodatkowo na karteczce samoprzylepnej (post-it) i nią zaklejam listę. Do momentu dopóki nie wykonam najważniejszych dla mnie zadań, nie odsłaniam listy zadań mniej ważnych. Dzięki temu nie zajmuję się mało ważnymi zadaniami zamiast ruszyć tyłek do zadań priorytetowych (kojarzycie ten silny pęd do sprzątania, zamiast robić np. ważny projekt lub zwyczajnie swoją pracę?). Listę rzeczy do zrobienia robię wieczorem poprzedniego dnia, ale z samego rana. Z mojego doświadczenia jasno wynika, że wieczór dzień wcześniej jest o wiele lepszym rozwiązaniem 🙂

Nawyk drugi – odkładanie na „jutro”

Ok, ten nawyk nie nazywa się odkładania na jutro, ale za nic nie wiedziałam jak zwięźle go nazwać. Odkładam na jutro, oczywiście, że tak robię. Na jutro odkładam tylko to, co mogę odłożyć, a jutro to nie magiczna przestrzeń z nieokreślonym czasem, ale dokładnie określone jutro! Zagmatwałam? Już tłumaczę. Przykładowo dzisiaj miałam napisać dwa posty, oprócz tego, który czytacie. Ale wiem, że dzisiejszy dzień już układa się inaczej niż bym chciała. Czy coś się stanie, jeżeli te posty napiszę jutro? Nie. Ale to jutro, to będzie dokładnie środa 13 lipca i zapisuję to sobie w kalendarzu. Teraz decyzja należy do mnie, czy dwa posty jutro będą moim priorytetem czy zadaniem, które powinnam ale nie muszę wykonać. Otóż będą priorytetem i od nich zacznę jutrzejszy dzień.

work2_zamieszana.com

Nawyk trzeci – określam priorytety

Priorytet to zadanie, które muszę wykonać dzisiaj, bo inaczej świat się zawali. Obrazowe, nie? Priorytetem dla mnie są sprawy związane z Księżniczką. Dla nich rzucę wszystko, co robię do tej pory w kąt. I są to zarówno rzeczy, które planuję jak i te które pojawiają się niespodziewanie. Priorytetem są też dla mnie sprawy związane z zamieszana.com, bo to zadanie traktuję bardzo poważnie. Ale mam też świadomość, że nie wpłynę na sytuacje życiowe, dlatego…

 Nawyk czwarty – mam plan awaryjny

Dlatego mam plan awaryjny, jakim są przykładowo, wyżej wspomniane posty, które mogę opublikować, kiedy (jak wczoraj) mój plan na post się nie udał. Na wczoraj planowałam piękne kluski na parze i wszystko szło dobrze do momentu, kiedy skończyłam je robić. No mówię Wam, koszmar. Okna można było nimi wybijać. Chciałam koniecznie je zrobić z jagodami, bo już się piękności pojawiły i miał być przepis z owocami sezonowymi. I do ostatniej chwili byłam przekonana, że mi się uda, ale nie. I dzięki właśnie wyjściu awaryjnemu nie biegam po kuchni, żeby zrobić byle co i wrzucić na bloga, lecz publikuję treść, pod którą spokojnie mogę się podpisać!

Nawyk piąty – nie rozpraszam się przekąskami

Ile razy w ciągu jednej pracy, jednego zadania, wstajecie po kawę / herbatę / wodę czy jakąś przekąskę. A ile razy te przekąski rosną do niemal godzinnych przerw? Dlatego zanim usiądę do wykonywania swoich obowiązków (jak chociażby napisanie tego postu), przygotowuję sobie wcześniej napój i/lub przekąskę. Powód, żeby odejść od pracy zlikwidowany, praca idzie szybciej, więc oszczędzam czas!

Kilka drobnych rzeczy, małych detali i można zaoszczędzić pokaźną sumę minut! Teraz mój dzień ma swój rytm a ja wiem co powinnam najpierw zrobić, żeby wieczorem nie czuć się, jak wypompowana dętka, która nic przez cały dzień nie zrobiła, choć uwijała się bardzo. Nadal zdarzają się dni, kiedy wszystko co robię jest tak chaotyczne, że tylko Einstein by się w tym połapał. Zdarzają się też takie dni (jak zeszła środa) kiedy bezkarnie poświęcam się swoim przyjemnościom i nie mam z tego powodu ani za grosz wyrzutów sumienia.

work3_zamieszana.com

Takich drobnostek jest mnóstwo, ale jeszcze nie wszystko udało mi się wdrożyć. A to mała lista rzeczy, które chcę jeszcze zmienić:

  1. Odkładanie rzeczy na miejsce– wiecie ile czasu można w ten sposób zyskać! Ale to wymaga systematyczności
  2. Ograniczyć social media – prowadzenie bloga wymaga ode mnie, żebym sporo czasu spędzała na social mediach ( przy okazji – możecie mnie znaleźć tu i tu), ale ciągle się rozpraszam i scrolluję. Nadal nad tym pracuję!
  3. Rozgraniczenie praca – dom – ciężko mi wbić się w godziny pracy i nie zajmować się domem. Nadal chcę móc poświęcać się swojej pracy np. od 8 do 12, a potem godzinę wieczorem (skoro mogę sobie na to pozwolić), ale sprawy domowe nadal mieszają, a poza tym są wakacje i Księżniczka jest w domu
  4. Dokładniejsze planowanie dnia – i nie! Nie! Nie mówię tu o podziale, że od 8:00 do 8:15 piję poranną kawę, od 8:15 do 8:45 odpisuję na maile – i wystarczy, że zdarzy się mały kryzys i cały plan dnia leży w gruzach.

 

A Wy, macie jakieś pomysły, jak zaoszczędzić czas?

Advertisements

13 uwag do wpisu “Jak zaoszczędzić czas w kilka minut

  1. U mnie dość podobnie 🙂 Planuję listę zadań na cały tydzień , z reguły robię ją w niedzielę. Mi póki co bardziej sprawa się kalendarz elektroniczny, ale chcę też spróbować z tradycyjnym. Staram się spisać zadania szczegółowe. Także określam priorytety- co jest ważne, co mnie, co musi być zrobione. Konfrontuję to z czasem , który mam , uzględniam rytm dnia dziecka . Pracuję wciąż nad tym, aby zadania określać bardziej realnie, bo czasem mam jeszcze problem, że za dużo ustalę a czasowo ciężko to wykonać . Ale idzie coraz lepiej 🙂 Dziękuję za podzielenie się Twoimi radami 🙂

    Lubię to

  2. No tak, lista – podstawa, tylko, ze ja swoją zwykle gdzieś gubię!! Masakra, jak mam wolny dzień – w ogóle nie mam czasu na blogowanie!! O dziwo jestem bardziej zorganizowana w pracy, wtedy nadganiam zaległości na blogu. Dlatego posty pojawiają się od poniedziałku do piątku. Często gotuję i fotografuję w weekendy albo zwyczajnie przed podaniem obiadu – tak, jemy zimne 🙂 Ubolewam nad tym, że nie mam czasu wymyślić fajnej scenerii do zdjęć. Staram się o tym myśleć podczas biegania (też w weekendy, bo w tygodniu ciężko), ale nad zdjęciami muszę jeszcze dużo popracować, albo nad czasem, a więc nad organizacją…ehh. Dzięki za posty i pomysły 🙂

    Lubię to

  3. Bardzo przyjemny post! Przeczytałam go i mam ochotę działać, a nie frustruję się, ile to sama czasu marnuję – zazwyczaj takie mam wrażenia po podobnych postach poradnikowych.
    Szczególnie przemawia do mnie punkt o odkładaniu rzeczy na miejsce, bo też mam z tym kłopot i potem marnuję czas na bieganie i gorączkowe szukanie jakiegoś drobiazgu, którego potrzdbuję natychmiast 🙂

    Lubię to

  4. Podziwiam, że tyle udało ci się osiągnąć. Dla mnie planowanie dnia jest dużym wyzwaniem. O wiele lepiej wychodzi mi planowanie zadań na cały tydzień, np. zakładam sobie, że napiszę tyle i tyle stron – jeśli danego dnia nie wyrobię dziennej normy, bo pochłaniają mnie inne zadania, nadrabiam innego dnia. Moją zmorą jest też odkładanie rzeczy na miejsce, a raczej ich nie odkładanie. Świetny ten pomysł z karteczką z priorytetami. Po powrocie z wakacji mam zamiar zorganizować na nowo swoje centrum dowodzenia i mam nadzieję, że wtedy będzie mi łatwiej utrzymać porządek.

    Lubię to

  5. U mnie także dużym problemem jest rozgraniczenie rzeczy domowych od pracy. Na dwa miesiące odstawiłam mój organizer. Czasem warto odpuścić. W tamtym czasie organizowanie na siłę było dla mnie bardzo męczące, stwierdziłam, że powrót do zdrowia jest najważniejszy. Mój organizm sam dyktował rozplanowania dnia i to ile byłam w stanie zrobić. Teraz chcę wrócić do planowania, bo czuję się o wiele lepiej i wiele zaplanowanych rzeczy będę w stanie zrobić 🙂

    Lubię to

    • Ja mój rytm dnia ustaliłam właśnie w zgodzie z organizmem. Uważam, że zmuszanie się do działania wbrew jego sygnałom nie przyniesie nic dobrego 🙂 Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s