Rok z FreeStyle Libre

FreeStyle Libre

Flash Glucose Monitoring, czyli właśnie Libre jest hybrydą pomiędzy glukometrem a system ciągłej kontroli glikemii, czy CGM. W skrócie jest rodzajem glukometru, który nie wymaga nakłuwania palców lub kalibracji. Stosujemy go już ponad rok.

Pierwsze przymiarki do Libre były dla nas wyzwaniem. Księżniczka za nic nie chciała mieć kolejnego wkłucia. Zaproponowaliśmy układ- jeden sensor na próbę i wtedy podejmiemy decyzję. Z bólem serca, Księżniczka uległa i dzięki naszej wspaniałej poradni, która podarowała nam zestaw startowy, zaczęliśmy przygodę z Librą.

Pierwszą pokusą było całkowite odstawienie glukometru, również na posiłki. W Pompie Accu Chek Combo, którą ma Księżniczka, korzystamy z kalkulatora bolusów. Ułatwia nam to podawania bolusów (insuliny). W końcu wypracowaliśmy kompromis, gdzie na dobre cukry ze stabilną tendencją wystarczy Libre, a w przypadku niskich lub wysokich, spadających lub malejących używamy glukometru i korzystamy z kalkulatora. Najważniejsze, że palce odpoczęły.

To jest wielka zaleta Libry. Palce nie są tak często kłute, pomiary dzięki temu są częstsze. To mocno poprawia komfort mierzenia glikemii. Nocne mierzenie też jest łatwiejsze, choć Księżniczka bardzo lubi spać akurat na tym boku, na którym ma Libre.

Najważniejsze- kontrola cukrzycy. Częstsze pomiary, wykresy i tendencje. To bardzo ułatwia kontrolowanie cukrów. Dzięki Librze widzę jak ubogo skomponowane bywały posiłki Księżniczki, jak niewinnie wyglądające dania były bomba z cukrów prostych. Ale działało to też w drugą stronę. Dowiedziałam się, jak niektóre dania wolno uwalniają węglowodany i część tajemniczych niskich cukrów zostało wyjaśnionych.

Przy okazji zastanawiam się, czy ten post nie powinien mieć podtytułu- Libra i tajemnice indeksów glikemicznych. Wszystko pięknie na niej widać. Żadnych tajemnic.

Oczywistym minusem jest cena. Czytnik i pierwszy sensor otrzymaliśmy w poradni diabetologicznej w szpitalu  w Prokocimiu- Kraków. W kolejne już zaopatrzyć się musieliśmy sami. Cena 255 zł za sensor, który działa dwa tygodnie- 14 dni, to już spory wydatek jednorazowo. Libra nie jest refundowana.

Czytnik ładuje się jak telefon, jest bardzo żywotny. To plus. No i nie trzeba kombinować, kiedy zapomni się jednej z ładowarek.

Sensory trzymają się mocno, niekiedy większym wyzwaniem jest zdjęcie wyczerpanego sensora, niż założenie. Co niestety nie oznacza, że sensor trzyma się zawsze i wszędzie. Księżniczka podnosząc coś z podłogi zahaczyła o kant stołu i po Librze. Kiedy nasz diabdog amator skoczył na nią czując niski cukier, odhaczył jej sensor. I to dwa przypadki w ciągu trzech tygodni. Straszne, prawda?

Do sensorów konieczne jest zakupienie plastrów lub noszenie opasek, z bandaży adhezyjnych lub dla sportowców. Zmiany plastrów osłabiają również klej sensora.

Libre można połączyć z emiterami, które zamieniają ją w CGM, ale nie korzystaliśmy z tego rozwiązania. Ale nadal jest to do rozważenia.

Z systemu jesteśmy zadowoleni 🙂

Znacie inne zalety systemu? A może u Was wcale się nie sprawdził? Co myślicie o Librze?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s